W dniu 13 lipca 2005 wyruszyliśmy na naszą wyprawę życia. Przez pierwsze dni towarzyszyła nam trójka bikerów, która jechała w swoją dziewiczą podróż po Europie. Wspólnie z nimi przemierzyliśmy z zawrotną prędkością przez Czechy i Słowacje, docierając rankiem trzeciego dnia do Bratysławy. Jeszcze w tym samym dniu w godzinach popołudniowych dotarliśmy do Wiednia, gdzie po zrobieniu pożegnalnego zdjęcia rozeszły się nasze drogi z ekipą Czajny. W ten oto sposób udało nam się wspólnie przejechać 420 kilometrów i zwiedzić dwie stolice, w ciągu jednego dnia. W Wiedniu po godzinie błądzenia, jadąc już we dwoje odnajdujemy najsłynniejsza, biegnącą wzdłuż Dunaju drogę rowerową Europy - Donauradweg, którą jadąc przez kolejne dwa dni szybko docieramy do królestwa Alp, gdzie tak naprawdę zaczyna się dopiero nasz „Alpejski Guiness 2005”.
Włoch i Francji – Bardonecchia,
położonego 1312 m n.p.m. To właśnie tutaj zaczyna się nasza zabawa pt. najwyższy podjazd Alp – Col de Sommeiller(3009). Podjazd ten okazuje się bardzo wymagający, a to z uwagi na to, że trasa jest w 70-80% kamienista i szutrowa. Jednak nie zniechęca nas to, wręcz przeciwnie z jeszcze większym uporem naciskamy na pedały by już po pięciu godzinach ciężkiej harówki móc na swoje konto wpisać kolejny tryumf, jakim było dla nas zdobycie tego kultowego, a zarazem najwyższego podjazdu Alp. Następnego dnia z samego rana zjeżdżamy z przełęczy Col de I'Echelle(1766), na której przenocowaliśmy, a następnie obieramy kierunek na Col de la Bonette, przejeżdżając jeszcze w tym samym dniu przez przełęcz Vars(2109). Kolejnego dnia pobijamy nasz dotychczasowy, dzienny rekord różnicy wzniesień, który od tej pory wynosi 3009m. Tak dużą różnicę wzniesień udało nam się pokonać wjeżdżając na Col de la Bonette(2802), czyli najwyższą drogę Francji, reklamująca się także jako najwyższa droga Europy (chodzi tu jednak o najwyższą przejezdną drogę - udostępnioną dla ruchu) oraz na przełęcz Lombarde(2350).Użytkownicy, którzy przeczytali ten artukuł, przeczytali również